☃Obserwatorzy☃

niedziela, 29 stycznia 2017

Konkurs "Prezent Walentynkowy dla samej siebie"


Zbliżają się Walentynki, więc dlaczego by nie zrobić prezentu samej sobie, zadbać o swoje ciałko i trochę się rozpieścić.

Na nagrody przygotowałam:
  1. Mydełko o zapachu pralinek
  2. Krem do rąk o zapachu pralinek
  3. Kremik uniwersalny z olejkiem cynamonowym
  4. Scrub do ciała o zapachu pomarańczy i mandarynki satsuma
  5. Masło do ciała o zapachu pomarańczy i mandarynki satsuma
  6. Perełki do kąpieli stóp
  7. Krem na pękające pięty


Wystarczy:
  • obserwować blog
  • dodać komentarz do wybranego mojego posta, który Was zainteresował (komentarze umieszczone przed 29.01 się nie liczą, musi być świeży, jednak komentowany post może być z dowolnego czasu ☺)

Dodatkowo można:
Baner/udostępnienie +1
Osobny post lub wzmianka w poście +1
Lubienie Acne skin +1
Blogroll +1
Follow Instagram +1
Polecić mi jakiś swój post (jeśli prowadzisz bloga)
Podać mail kontaktowy (jeśli chcesz abym to ja powiadomiła Cię o wygranej)

WZÓR ZGŁOSZENIA:
Obserwuję jako*:
Link do postu*:
Baner/udostępnienie TAK/NIE link
Post/wzmianka TAK/NIE link
Lubię Fanpage TAK/NIE jako:
Blogroll TAK/NIE link
Lubię Instagram TAK/NIE jako:

Post z polecenia TAK/NIE link:
mail:

Regulamin:
* rozdanie trwa od publikacji 29.01 do 28.02 do północy
* wyniki pojawią się do 2 dni od zakończenia rozdanie w nowej notce
* nagrody wysyłam na terenie Polski, jeśli mieszkasz poza granicami, możesz podać adres rodziny/znajomych z Polski
* wylosowana osoba ma 5 dni na wysłanie maila z adresem
* biorąc udział w konkursie akceptujesz regulamin i wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr 133 poz.883)
* nie stosuje sie przepisów ustawy z dnia 29 lipca 1992r. o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004r. Nr  4 poz. 27 z późn. zm.)

piątek, 27 stycznia 2017

LaBoom » Zestaw do hybryd


Innowacyjny skład, jakość oraz bogato napigmentowane kolory to tylko część pozytywnych aspektów, które wyróżniają lakiery hybrydowe LA BOOM.
 
Nasze lakiery cechuje przede wszystkim ich skład, który zawiera specjalnie wyselekcjonowane , łagodnie działające na płytkę paznokcia żywice.

Duża ilość aktywatorów daje gwarancję utwardzania lakieru zarówno w lampie LED jak i UV – pozwala na krótki czas wiązania się hybrydy w lampie, a co za tym idzie krótki czas jej wysychania. Kolejnym atutem lakierów jest ich usuwanie, które trwa jedyne 5 minut.

Hybryda marki  LA BOOM to lakier przeznaczony do zabiegów manicure/pedicure hybrydowego. Opatentowany skład produktu zapewnia  trwałość oraz wysoką jakość zabiegu. Odpowiednie nasycenie lakieru barwnikiem oraz konsystencja gwarantuje  całkowity  efekt krycia oraz łatwość aplikacji. Nigdy wcześniej  manicure hybrydowy nie był tak łatwy i przyjemny! Dzięki szerokiej gamie kolorystycznej  odkryj swój ulubiony kolor  już dziś!


Hybryda KROK PO KROKU!
Jeśli zaczynasz swoją przygodę z lakierami hybrydowymi, ten poradnik jest właśnie dla Ciebie. Pokażemy Ci krok po kroku jak wykonać profesjonalny manicure hybrydowy.
Wskażemy jakie akcesoria będą potrzebne do przygotowania stylizacji. Pomimo dłuższego czasu wykonania manicure hybrydowego, warto poświęcić go  więcej aby cieszyć się pięknym i  długotrwałym efektem. Zaczynamy!

NIEZBĘDNE AKCESORIA:

Do stworzenia profesjonalnego i trwałego manicure hybrydowego, niezbędny będzie:
pilnik do paznokci,
bloczek polerski,
odtłuszczacz,
baza utwardzająca,
hybrydowy lakier do paznokci LaBoom,
lakier nawierzchniowy (top)
lampa UV/LED


KROK PIERWSZY – PRZYGOTOWANIE
 
Nadaj paznokciom odpowiedni kształt, taki, który najbardziej Ci odpowiada. Używając bloczku polerskiego, delikatnie zmatowij płytkę. Odsuń skórki, za pomocą drewnianego patyczka. Opcjonalnie możesz pozbyć się skórek podcinając  je cążkami.
Pamiętaj aby wykonywać powyższe czynności dokładnie. Perfekcyjnie przygotowana płytka, będzie podstawą do długotrwałego manicure hybrydowego!
Zanim przystąpisz do nakładania pierwszych warstw lakieru, przemyj paznokcie, wacikiem nasączonym cleanerem. Jest to odtłuszczacz, dzięki któremu pozbędziesz się wszelkich powstałych zanieczyszczeń z paznokcia.

KROK DRUGI – APLIKACJA
 
Na tak przygotowaną płytkę paznokcia, nałóż cienką warstwę bazy lakieru hybrydowego Base LaBoom. Utwardź w  lampie UV lub LED w odpowiednim czasie 2min/30 sekund. Staraj się nałożyć bazę jak najdokładniej uważając, aby nie zalać skórek przy równoczesnym pokryciu krawędzi paznokcia. Utwardzona na skórkach hybryda skraca jej żywotność. Pod tak położony lakier, dostaje się powietrze, które niekorzystnie wpływa na trwałość stylizacji.
Bezpośrednio na bazę nałóż pierwszą warstwę lakieru hybrydowego LaBoom i utwardź w lampie (UV 2 min/LED 30 s.). Dla uzyskania oczekiwanego efektu nasycenia koloru, nałóż dwie lub trzy cienkie wybranego lakieru. Pamiętaj, im cieńsze warstwy lakieru, tym paznokcie będą wyglądały naturalniej.
Ciekawostka! Najlepiej utwardzać najpierw cztery paznokcie i oddzielnie kciuk. Będziesz miała gwarancję, dokładnego utwardzenia każdego paznokcia.
KROK TRZECI – WYKOŃCZENIE

Po utwardzeniu koloru hybrydy, nałóż warstwę lakieru nawierzchniowego czyli Top LaBoom i ponownie włóż dłonie do lampy (UV 2 min/LED 30 s.). Odczekaj 30 sekund po wyjęciu z lampy i przemyj wacikiem nasączonym Cleanerem, powstałą lepką warstwę na paznokciu. Czynność ta sprawi, że paznokcie będą się pięknie błyszczeć.
Nie zapomnij o oliwce. Nanieś ją pędzelkiem na skórki wkoło paznokcia. To nie tylko przyjemny, ale również pielęgnacyjny zabieg dla Twoich dłoni i paznokci.
Manicure tylko z pozoru wydaje się skomplikowany! Wystarczy odrobina cierpliwości i wprawy, aby stworzyć doskonałe stylizacje w swoim domowym zaciszu.


LaBoom Cleaner

Płyn do przemywania warstwy dyspersyjnej. Zapach wiśniowy.

Buteleczka jest pusta, ponieważ płyn doszedł do mnie pęknięty, mimo iż był odpowiednio zabezpieczony. Jak zawsze Inpost zawalił. Szczerze nienawidzę tej poczty, wszystko gubią i niszczą. Taką samą sytuację miałam półtora roku temu i opisałam ją TU. Całe szczęście był to cleaner a nie remover, bo skutki mogłyby być o wiele gorsze. Paczka była foliowa, więc udało mi się nieco uratować.

Cleaner ma przyjemny zapach, który towarzyszył mi dwa dni z wyżej wymienionego powodu. Używałam go już i bardzo ładnie zmywa warstwę dyspersyjną, nie pozostawiając lepkiego paznokcia ani przesuszonych skórek.


LaBoom Remover

Płyn do rozpuszczania lakieru hybrydowego w celu jego usunięcia.

Z removera jestem bardzo zadowolona, ponieważ do tej pory miałam tylko aceton, który jest substancją agresywniejszą. Remover zawiera dodatkowe składniki, takie jak olejek rycynowy, który jest dodatkowo nawilża paznokcie i skórki. Poza tym pierwsze co można szybko zauważyć to zapach, który jest łagodny, dużo delikatniejszy od czystego acetonu oraz wyczuwam także wiśnie.

Co do właściwości removera, działa on tak samo skutecznie jak aceton. Lakier po pięcio-minutowym odmoczeniu odchodzi bez problemu, więc pozostaje jedynie delikatnie go zeskrobać striperem oraz wypolerować płytkę. Na plus jest także fakt, iż skórki i opuszki nie są przesuszone i pomarszczone.


LaBoom Base

Preparat używany w celu zwiększenia przyczepności lakieru do paznokcia. Pierwszy krok przy wykonywaniu manicure hybrydowego.

LaBoom Top

Preparat używany do wykończenia manicure hybrydowego, nadaje trwałość oraz niesamowity połysk. Tworzy warstwę dyspersyjną.
Oba produkty są niezbędne do wykonania pięknych paznokci z użyciem lakierów hybrydowych. Ich gęstość jest idealna, by dokładnie pokryć płytkę, przy jednoczesnym nie zalaniu skórek. Pomaga w tym także precyzyjny pędzelek, którym operuje mi się wygodnie i dociera tam, gdzie trzeba. Obie buteleczki są widocznie oznaczone, więc ryzyko pomyłki jest małe.


Lakier hybrydowy kolor 05

Kolor na stronie różni się od tego rzeczywistego. Bliżej mu do szarości niż brudnego zgaszonego fioletu. Kolor jednak mi się podoba i chętnie będę go wykorzystywała do stylizacji nude.


Lakier hybrydowy kolor 07

Kolor na zdjęciach nieco się różni. Jest to taka lazurowa mięta. Delikatny i subtelny kolor. Będzie idealny na letnie dni i wakacyjne plażowe wypady. Brakowało mi takiego kolorku w swojej kolekcji.


Lakier hybrydowy kolor 25

Idealny brudny róż. Nieco bardziej różowy niż na stronie internetowej, co uważam za plus, gdyż kolor jest bardzo ładny i użyłam go jako pierwszego do stylizacji, o której więcej będziecie mogli poczytać w kolejnym poście.  


Lakier hybrydowy kolor 31


Ten kolor jest nieco jaśniejszy niż w opisie. Jest to bardzo ładny ciepły bez w tonacji fioletu. Nie lubię fioletów, które są zimne i sine, gdyż przy jasnej karnacji wygląda taki trupio. Ten odcień jest śliczny i będzie idealny na wiosnę.


Lakier hybrydowy kolor 33


Ten kolor jest najbardziej zaskakujący, ponieważ na zdjęciach wychodzi piękny błękit, który w rzeczywistości i w zależności od światła wygląda bardziej na liliowy fiolet i liliowy błękit.


Na pierwszym zdjęciu wzornika jest jedna utwardzona warstwa wszystkich pięciu kolorów jakie posiadam. Jak widać już po jednej warstwie kolory dostatecznie kryją, co rzadko się zdarza. Jestem z tego bardzo zadowolona. Przy pierwszej warstwie kolor się nieco ściągnął. Do wyboru mamy 40 kolorów, w tym kilka z dodatkiem brokatu.


Tu już mamy dwie warstwy lakieru. Druga warstwa dodała głębi kolorom i podkreśliła je. Prezentują się na prawdę ładnie. Cena lakierów hybrydowych LaBoom to 19.99 zł za 7 ml, czyli bardzo przyzwoicie. Zakupić je można w drogeriach Jaśmin oraz Wizaż24. Zapraszam także na Facebook LaBoom.

http://www.laboom.com.pl/

czwartek, 26 stycznia 2017

Tetralysal 300 mg » Kapsułki na trądzik » 3 miesiące kuracji » efekty



Co to jest Tetralysal?

Lek przeciwbakteryjny do stosowania ogólnego. Antybiotyk z grupy tetracyklin stosowany w leczeniu zakażeń bakteryjnych. Hamuje wzrost bakterii wywołujących zakażenia.

Co zawiera i jak działa Tetralysal?

Substancją czynną preparatu jest limecyklina. Jest to antybiotyk z grupy tetracyklin. Mechanizm jego działania, wspólny dla całej grupy antybiotyków tetracyklinowych, polega na hamowaniu syntezy białek bakteryjnych. Odbywa się to poprzez zablokowanie bakteryjnych rybosomów, struktur komórkowych niezbędnych do syntezy białek. Uniemożliwia to wzrost i namnażanie się komórek bakteryjnych. Limecyklina, podobnie jak inne antybiotyki z grupy tetracyklin zaliczana jest do substancji o działaniu bakteriostatycznym, o szerokim spektrum działania. Wywiera także efekt przeciwzapalny, hamując aktywność komórek prozapalnych i enzymów bakteryjnych, przyczyniających się do podrażnień skóry. Limecyklina podawana jest doustnie.

Kiedy stosować Tetralysal?

Preparat jest wskazany w leczeniu trądziku pospolitego, o średnim i dużym nasileniu, ze zmianami zapalnymi w postaci grudek, krost, guzków, cyst, nacieków oraz w leczeniu trądziku różowatego.

Kiedy nie stosować tego preparatu?

Niestety, nawet jeżeli istnieją wskazania do stosowania preparatu, nie zawsze można go stosować. Nie możesz stosować preparatu jeżeli jesteś uczulony (wykazujesz nadwrażliwość) na którykolwiek składnik preparatu lub na inne antybiotyki z grupy tetracyklin.
Przeciwwskazane jest stosowanie preparatu w skojarzeniu z retinoidami stosowanymi ogólnie.
Nie stosować u dzieci poniżej 12. roku życia.
Nie stosować u kobiet w ciąży ani w okresie karmienia piersią.
Pierwszy miesiąc

Dawkowanie preparatu Tetralysal

Preparat ma postać kapsułek przeznaczonych do stosowania doustnego. Jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości dotyczące stosowania preparatu skonsultuj się z lekarzem. Lekarz dobierze dawkowanie indywidualnie w zależności od wskazania, nasilenia zakażenia, wrażliwości drobnoustrojów i stanu chorego. W pewnych szczególnych grupach pacjentów konieczna może być dodatkowa modyfikacja dawkowania.
Długotrwałe leczenie trądziku pospolitego: 300 mg na dobę przez 12 tygodni.
Trądzik różowaty: u dorosłych zalecana dawka początkowa wynosi 600 mg na dobę przez 10 dni, następnie 300 mg na dobę przez 3–6 miesięcy.
Lekarz określi czas trwania leczenia.

Czy można stosować Tetralysal w okresie ciąży i karmienia piersią?

W okresie ciąży nie stosuj żadnego leku bez konsultacji z lekarzem!
Bardzo ważne jest, aby przed zastosowaniem jakiegokolwiek leku w okresie ciąży lub w okresie karmienia piersią skonsultować się z lekarzem i wyjaśnić ponad wszelką wątpliwość potencjalne zagrożenia i korzyści związane ze stosowaniem danego leku. Jeżeli jesteś w ciąży lub planujesz ciążę poinformuj o tym lekarza przepisującego receptę na ten lek.
Stosowanie preparatu jest przeciwwskazane u kobiet w ciąży oraz w okresie karmienia piersią.
Stosowanie tetracyklin, w tym limecykliny, w okresie rozwoju zębów i kośćca (ciąża, dzieci do 12. roku życia) może spowodować trwałe przebarwienia szkliwa, uszkodzenia zębów lub opóźnienia rozwoju kośćca.

Pierwszy miesiąc

Jakie działania niepożądane mogą wystąpić?

Jak każdy lek, również Tetralysal może powodować działania niepożądane, chociaż nie wystąpią one u wszystkich chorych stosujących ten preparat. Pamiętaj, że oczekiwane korzyści ze stosowania leku są z reguły większe, niż szkody wynikające z pojawienia się działań niepożądanych.
Często mogą wystąpić: nudności, ból brzucha, biegunka, ból głowy.
Ponadto, z nieznaną częstością, mogą wystąpić: małopłytkowość, neutropenia, zaburzenia widzenia, podwójne widzenie, trwała utrata wzroku, ból w górnej części jamy brzusznej, wymioty, zapalenie języka, zapalenie jelita cienkiego i okrężnicy, rzekomobłoniaste zapalenie jelit, zapalenie trzustki, gorączka, blastomykoza, zapalenie pochwy, kandydoza, nadwrażliwość, pokrzywka, obrzęk naczynioruchowy, reakcje anfilaktyczne, żółtaczka, zwiększenie aktywności transaminaz, zwiększenie aktywności fosfatazy zasadowej, zwiększenie stężenia bilirubiny we krwi, nadciśnienie wewnątrzczaszkowe, zawroty głowy, nadwrażliwość na światło, wysypka rumieniowata, świąd, wysypka, zespół Stevensa i Johnsona, zapalenie skóry, martwica toksyczna rozpływna naskórka.

Trzeci miesiąc

Pani dermatolog, która jest już nieco wiekowa i w niedługim czasie odchodzi na emeryturę, kiedyś leczyła mnie lekami, która nawet ja wiedziałam, że nie pomogą. Obiecałam sobie, że już do niej nie pójdę, jednak z braku innych lekarzy w moim mieście, zapisałam się na wizytę i o dziwo kobitka podeszła do tematu poważnie. Uznała, że będzie ciężko mnie leczyć, gdyż mam rumień, który może być jeszcze bardziej uciążliwy po podrażnieniu skóry lekami. Zapisała mi maść na tą przypadłość oraz antybiotyk, który miał mi pomóc.

Mija średnio trzeci miesiąc od kiedy biorę antybiotyk Tetralysal. Jest to połowa planowanej kuracji, która ma trwać pół roku. Wiem, że opinie o tym leku są różne, często bardzo negatywne. Brałam jednak Axotret, który jest najmocniejszym lekiem i efekty widziałam szybciej, jednak problem wrócił z powodu zbyt krótkiego stosowania. Tetralysal jest więc dla mnie lekiem łagodniejszym. Kolejne porównanie efektów pojawi się zapewne po zakończonej kuracji, czyli za około 3 miesiące.

Przez pierwsze dwa tygodnie brałam podwójną dawkę, czyli dwie tabletki dziennie, które równały się 600 mg na dobę. Wtedy zauważyłam największą poprawę, ale także wystąpiły skutki uboczne, które zaznaczyłam pogrubioną czcionką w opisie działań niepożądanych. Nie były one bardzo uciążliwe, jednak odczuwalne. Po przejściu na jedną kapsułkę na dobę, skutki uboczne znikły jak ręką odjął. Pani dermatolog powiedziała, że to normalne, i nawet nie musiałam jej mówić o skutkach, bo sama wyprzedziła moje żale pytając, czy były bardzo uciążliwe.

Od tamtej pory krostki nadal się pojawiają, zwłaszcza po miesiączce i gdy dłużej śpię, przez co skóra bardziej się spoci. Krostki te nie są jednak duże, raczej to są malutkie jak potówki lub nieco większe. Przez te 3 miesiące wyskoczyły mi 2-3 większe krosty, które dłużej się goiły i były widoczne. Ogólny stan skóry uważam za lepszy, jednak nie jest tak dobrze jakbym chciała i oczekiwała. Zobaczę więc, jak będzie po zakończeniu kuracji.


Wyżej i niżej macie fotki, na których mam makijaż i widać jaka jest różnica także, gdy się umaluję. Skóra dużo mniej się błyszczy, jest gładsza, mimo że zauważyłam, iż gładząc się po twarzy czuję ją bardziej chropowatą i szorstką. Może to być jednak jakiś skutek uboczny i mam nadzieję, że minie to po zakończonej kuracji. Częściej teraz pokazuję się bez makijażu, więc moja pewność siebie także wzrasta razem z poprawą stanu skóry. Oczywiście przy zażywaniu antybiotyku konieczna jest osłonka.


Jeśli macie jakieś pytania dotyczące tego leku lub leczenia, zapraszam do pytania w komentarzach lub za pośrednictwem maila 😉

wtorek, 24 stycznia 2017

Basilur » Herbata » Four Seasons » Frosty Afternoon » Winter Tea


Herbaty marki Basilur miałam okazję już testować wcześniej i jestem zadowolona z ich smaku i aromatu. Jeśli nie widzieliście wcześniejszej recenzji, zapraszam TU. Wybór jest tak duży, że chcieliśmy spróbować ich jeszcze więcej. Wiele z nich jest idealnych na prezent dzięki pięknym opakowaniom kartonowym czy metalowym. Tym razem wybrałam trzy herbaty, jednak w sumie mogłam poznać aż sześć smaków, dzięki herbacie saszetkowej o smaku czterech pór roku. Gratis otrzymałam trzy różne saszetki pysznych herbat, których jeszcze nie smakowałam wcześniej.


Mieszanka CZTERY PORY ROKU w saszetkach 20x2g/1,5g

Mieszanka herbat cejlońskich z kolekcji Cztery Pory Roku.

Próbuj różnych smaków i wybierz swój ulubiony. W opakowaniu znajdziesz 4 rodzaje herbat: czarne - Jesienną o smaku syropu klonowego i Zimową z żurawiną oraz zielone - Wiosenną z wiśnią i Letnią poziomkowo-truskawkową.
Saszetki pakowane oddzielnie, pełen aromat w każdej filiżance.

Kraj pochodzenia: Sri Lanka
Gatunek: BOPF (Broken Orange Pekoe Fannings) / FNGS (Fannings)
Cena: 15.95 zł



Jedna herbata, która może być pita całym rokiem.

Wiosna » wyczuwa się delikatną nutę wiśni w zapachu i smaku. Tak jak w wersji letniej, nie czuć mocno smaku charakterystycznego dla zielonej herbaty, jest ona łagodna dla podniebienia.

Lato » po otwarciu saszetki no mojego nosa dotarł cudny zapach dojrzałych truskawek i poziomek, dzięki którym zapragnęłam letnich dni. W smaku jest delikatna i subtelna.

Jesień » nie smakowałam nigdy syropu klonowego, ale herbata jest bardzo smaczna, najbardziej klasyczna i lekko tytoniowa w swej słodyczy.

Zima » mam ją też w wersji sypanej, dobrze czuć aromatyczną żurawinę. Nie mniej jednak wolę herbatę sypaną za te świetne żurawinki, które można znaleźć między suszonymi listkami.




FROSTY AFTERNOON stożek 100g

Czarna herbata cejlońska, liściasta z dodatkiem kwiatów białego i niebieskiego chabru oraz nutą marakui i pomarańczy.

Basilur Frosty sprawi, że w zimny wieczór z ciepłym kubkiem tej przepysznej herbaty będziesz mógł zasiąść razem z rodziną i przyjaciółmi.

Kraj pochodzenia: Sri Lanka
Gatunek: FBOP (Flowery Broken Orange Pekoe)
Cena: 26.95 zł



Pierwsze co czuć, to soczystą pomarańczę. W smaku czuć egzotyczność marakui i wspomnianą pomarańczkę. Płatki chabru pływają sobie po tafli naparu, jednak nie przeszkadza to mocno w delektowaniu się herbatą. Jak na razie między listkami herbaty i płatkami kwiatów nie znalazłam kawałków pomarańczy czy marakui.


ZIMOWA stożek 100g

Czarna herbata cejlońska OP, liściasta z dodatkiem owoców żurawiny.

Żurawina jest znana ze swoich właściwości prozdrowotnych, zawiera dużo witaminy C i działa dobroczynnie na układ nerkowy. Polecamy tą herbatę szczególnie zimą dla poprawy odporności.
Kraj pochodzenia: Sri Lanka 
Gatunek: OP (Orange Pekoe)
Cena: 24.95 zł




Bardzo smaczna herbata z wyczuwalną nutą aromatycznej żurawiny, która zimową porą spisuje się idealnie. Dzięki niej, już nie mogę się doczekać wyjazdu w góry i smakowania gorącego oscypka z żurawiną. Jak widać na zdjęciu oprócz liści suszonej herbaty trafiają się sporych rozmiarów suszone żurawinki. Było to miłe zaskoczenie i chętnie je wyławiam z naparu, aby ich skosztować.

________________________________________________________________________________

Oprócz zamówionych herbat w paczce znalazłam 3 saszetki różnych smaków. Do zdjęć załapała się TANGERINE z serii magicznych owoców o smaku mandarynkowym z nutą wanilii i śmietanki - słodycz do deserku. Wypite zostały pozostałe dwie saszetki i o ile pamiętam kombinacje smakowe, była to przepyszna owocowa i aromatyczna MAGIC NIGHTS z nutą truskawki, moreli, ananasa i papaji  która jest herbatą z serii orientalnej, podobnie jak MASALA CHAI o aromacie naturalnych przypraw (kardamon, goździki, cynamon, imbir, gałka muszkatołowa, pieprz) - idealna, gdy zmarznięta wróciłam do domu, super rozgrzewa.

http://www.basilur.pl/

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Wyniki rozdania z woskiem w roli głównej



Taki dyskotekowy baner mi wyszedł ✌

W rozdaniu wzięło udział 26 osób. Nie jest to wynik szałowy, ale bez szału jest także nagroda, bo jedynie jeden wosk. Jednak dzięki temu rozdań może być więcej i mogą być częściej. Co skutkuje większą ilością zwycięzców. Mam nadzieję, że już niedługo ruszy kolejny konkurs. Dajcie mi jedynie czas na zebranie dla Was jakichś giftów 😏.

A tym razem wygrywa:





Twój blog obserwuję już od dość dawna, więc jedyne co mi zostało to napisać do Ciebie maila, który już się tworzy 😸

sobota, 21 stycznia 2017

Ile kosmetyków zużywa kobieta w ciągu roku » statystyki z 2 lat



Nigdy nie robiłam takiego podsumowania, dlatego statystyki ukażą się za całe dwa lata. Jestem bardzo ciekawa ile udało mi się zużyć kosmetyków, ile z nich wyrzuciłam, bo były po terminie, ile się spisało, a ile mnie rozczarowało. Dajcie koniecznie znać jakie są Wasze odczucia, co do zużyć jakie poczynacie 😌. Zajrzyjcie też na podsumowanie Oli, to jej wpis mnie zainspirował i popchnął do działania.


Patrząc ogółem na te dwa lata, najwięcej zużyłam kosmetyków do ciała. Procentowo wyszło więcej w 2015r. Jednak na sztuki w 2016r. do kosza poszło 8szt. więcej niż rok wcześniej.

Kolejne miejsce zajęły produkty do pielęgnacji twarzy. W zeszłym roku pozbyłam się ich o 13 więcej niż w 2015r. Jestem zadowolona z tego wyniku, bo świadczy on o większej świadomości, co do pielęgnacji twarzy.

Sporą część diagramu zajmują produkty do włosów. Procentowo widać duży rozstrzał, jednak według moich obliczeń zużyłam tyle samo kosmetyków w jednym, jak i w drugim roku.

Podobnie było w kwestii kosmetyków kolorowych. W 2015 i 2016 wyrzuciłam po tyle samo produktów do makijażu. Nie wszystkie dosięgły dna, bo po prostu się przeterminowały, ale zaliczałam te produkty, które były bliskie wykończenia.

Zapachowo rozwinęłam się bardzo w zeszłym roku. Nie chodzi tu jednak o zapachy w atomizerze a o zapachy do domu, zwłaszcza woski. Stały się nieodzownym elementem prawie wszystkich denek.

Najmniejszą grupę stanowią wszelkie produkty do dłoni, stóp i paznokci. W ubiegłym roku było ich bardzo mało w porównaniu do 2015 roku. A to za sprawą prawie całkowitej rezygnacji z lakierów tradycyjnych.




  1. Według 2016r. jeden krem do twarzy starczał mi na 2 miesiące. Nie wliczałam tu próbek, których też było sporo i zebrałoby się małe opakowanie. Nadal pracuję nad nawilżaniem cery, więc mam nadzieję, ze za rok w podsumowaniu liczba będzie większa.
  2. W zeszłym roku zużyłam pierwszy krem pod oczy, którego nie za bardzo lubiłam. Jednak przekraczając 25 lat postanowiłam bliżej przyjrzeć się swojej skórze wokół oczu. Pod koniec roku zużyłam także sporą próbkę, która starczyła na wiele aplikacji, tak więc w sumie mogłoby być 1,5 opakowania. W 2017 roku pustych opakowań będzie więcej.
  3. Maseczki było mi ciężko zliczyć, ponieważ było wiele saszetek podwójnych, które rozdzielałam. Teraz tak nie robię. Jednak zdecydowanie widać, że maseczki były na mojej twarzy częściej niż w 2015r. Puste opakowania wpadały częściej niż raz w miesiącu. Wcześniej prawie połowę mniej.
  4. W zeszłym roku zaczęłam także bardziej doceniać toniki. Niestety początkowo trafiałam na buble i dopiero ostatni tonik okazał się dobry. Na 2017r mam zaplanowanych kilka dobrze zapowiadających się toników.
  5. Płyn micelarny to był dopiero wynalazek. Polubiłam ich pielęgnację, co widać po zwiększonej ilości pustych opakowań. Tu na bubla chyba nie trafiłam, więc jest ok.
  6. Więcej też używałam produktów do mycia twarzy, czyli żeli myjących i piankę. W sumie nie wiem czym to jest spowodowane, bo przecież myję się codziennie 😋.
  7. W 2016r. mniej wykończyłam wszelkich maści, płynów i preparatów punktowych. Może to być spowodowane nieco zmienioną pielęgnacją, kuracjami i tym, że mam otwartych wiele opakowań i teraz ciężko mi to pokończyć.
  8. Stawiałam też bardziej na złuszczanie peelingami i szukanie tego idealnego. Niestety nie udało mi się tego dokonać. Aktualnie w użyciu mam pastę Ziaji i myślę, że to był ten dobry wybór.
  1. Jak zawsze najwięcej zużywa się żeli pod prysznic i wszelkich tego typu produktów, np. olejków pod prysznic. Licząc mniej więcej zużyłam po tyle samo takich produktów. Oczywiście były to różne pojemności, więc z ilością w litrach mogło być różnie. Nie mniej jednak po nowy żel sięgam co miesiąc.
  2. Częściej w 2016r. złuszczałam się pod prysznicem, mimo iż nie przepadam za tą czynnością, to wiem jakie może mieć pozytywne skutki. Peelingów mam sporo w zapasie.
  3. Sole do kąpieli zużywam raczej z przymusu, bo mam ich kilka w zapasie. Jednak nie mam teraz wanny a zapasy zostały. Zapewne za jakiś czas już sporadycznie będą się pojawiały.
  4. No i kremy, balsamy, lotiony, masła do ciała. No cóż. Nie lubię się smarować i nie wiem czy polubię. Zużyłam ich mniej niż w 2015r. Ale to może też dlatego, że wybierałam nawilżające produkty pod prysznic.
  5. Płynów do higieny intymnej także się trochę przewinęło. Średnio raz na 2 miesiące. Aktualnie ciągle szukam tego idealnego.
  6. Zdziwiłam się jak dużo używam antyperspirantów. W sprayu, kremie, sztyfcie, kulce. Zazwyczaj mam otwartych kilka. Np teraz aż 5 sztuk.
  7. Dużo więcej testowałam chusteczek nawilżanych różnego typu. Najwięcej w lato i na wyjazdach. Do rąk, antyperspiracyjne, do higieny intymnej czy papier toaletowy. Na każdy miesiąc roku jedno opakowanie.
  1. Dramat. Prawie wcale nie nawilżam dłoni a praktycznie wcale stóp, co widać po tym, iż nie ma żadnego opakowania po kremie do stóp i 3 opakowania po kremie do rąk w ciągu dwóch lat. Dłonie mam wiecznie wilgotne, ale stopom się obrywa za tą moją niechęć.
  2. W 2015r. poszło trochę zmywacza do paznokci. Aktualnie stawiam na hybrydy. Dlatego w pierwszym diagramie widać sporo lakierów do paznokci. W 2016r. nie wyrzuciłam żadnego, jednak na pewno będę musiała zrobić porządki.
  3. W zeszłym roku pod prysznicem zużyłam fajny peeling do stóp i moczyłam nogi w soli zmiękczającej. Udało mi się także zużyć żel do rąk antybakteryjny, który używałam w pracy.
  1. Najwięcej aplikowałam podkładów. Są nieodzownym elementem mojego makijażu i maskowania. O dziwo nieproporcjonalnie zużyłam tylko jeden korektor.
  2. Znalazłam także puder idealny. W sumie jak na razie lepszego nie znalazłam. Jeden ujrzał dno, drugi jest w użyciu od niedawna. Rok 2016 był rokiem pudru transparentnego i tak już pewnie zostanie.
  3. Tusze do rzęs używam także często, ponieważ mam swoje jasne rzęsy. W denku nie było raczej żadnego ulubieńca. Gorzej jest z kredkami do oczu. Używam, ale nie zużywam. W ciągu 2 lat poszedł jeden i to jeszcze wyrzutek.
  4. Zamiast pomadek są balsamy do ust. Zdarza mi się używać kolorowych szminek, jednak długo się je zużywa. Balsamy do ust mam zawsze pod ręką.
  5. W 2015r. do kosza poszedł jeden cień do powiek, raczej nie zużyty do końca i jedna odżywka do brwi i rzęs, ponieważ nie używam ich regularnie.
  1. Sporo idzie u mnie szamponów. Średnio jeden na miesiąc. Jest to spowodowane długością moich włosów, które aktualnie sięgają prawie do końca pleców.
  2. Odżywek i masek zużyłam nieco więcej w zeszłym roku niż w 2015. Ciągle nie znalazłam idealnych a moje włosy są ostatnio w kiepskiej kondycji. Liczę, że w 2017 roku odnajdę swojego jedynego.
  3. Częściej także używam produktów do zabezpieczania końcówek i wygładzania typu serum i jedwabie. Pomagają one nieco zapanować nad moimi kosmykami.
  4. W zeszłym roku dwa razy mniej farbowałam włosy. Odrost mam już bardzo duży i planuję jakieś ombre za jakiś czas lub nie używanie farb wcale.
  5. Po tyle samo poszło suchych szamponów ratujących w nagłych przypadkach. Aktualnie używam Batiste i jest to moje małe odkrycie 2016r.
  1. Zapachy w formie wód toaletowych i perfumowanych wypsikuję co około 3-4 miesiące, zakładając, że nie robię tego codziennie.
  2. Zdecydowanie pokochałam zapachy palone, czyli woski zapachowe do kominków i świeczki w każdej formie. Aktualny rok zapewne także będzie obfitował w takie zapachy domowe.